Mundial nabiera rumieńców. Za nami runda ćwierćfinałowa. W tej fazie turnieju najmniejszy błąd w sztuce trenerskiej oznacza koniec kilkutygodniowej przygody. Liczby, statystyki, algorytmy, prawidłowości, wskaźniki i tendencje – to wszystko zostaje gdzieś z boku. Jedno niewłaściwe kliknięcie może zniweczyć wiele godzin żmudnej pracy. Zgodnie z naszą mundialową tradycją – bez Wojciecha Łazarka ani rusz. Trener trzecioligowego MKS Steinpol-Ilanki Rzepin radzi naszym trenerom: „Trzeba być basiorem, a nie pipolokiem”. Dokładnie. A po wszystkim pumeks i gorąca woda.
Al-Farun – Neopolis 1 : 2

Shoutbox w Al Rajn w przededniu rywalizacji półfinałowej. Zaintrygowany Dżalal bin Sezer podnosi problem: "A te Neopolis to co to takiego?" Sułtan Osama bin Ramzani: "Wirtualne państwo."
Jeszcze kilka tygodni temu nikt nie postawiłby na piłkarzy Al-Farun złamanego grosza. Krótko po ogłoszeniu wyników losowania, redaktor „Emirate News” widział w reprezentantach Wezyratu czerwoną latarnię grupy B, do której trafiła m.in. Natania – były triumfator imprezy i jeden z głównych kandydatów do mistrzowskiego tytułu. Wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerowały, że drużyna, która w środowisku X11 zadebiutowała zaledwie kilka dni przed inauguracją turnieju, w starciu ze starymi wyjadaczami, dla których zaczął się właśnie siódmy sezon regularnych rozgrywek, skazana jest na szybką i bolesną porażkę.
Nie można było debiutować w gorszym momencie: pozbawiona możliwości dokonania pojedynczego transferu, kadra Wezyratu przystąpiła do mundialu w najlepszym razie tuż po ukończeniu pierwszej sesji treningowej. Trenerzy drużyn przeciwnych mogli zacierać ręce z zadowolenia: obecność nowicjuszy to wszak doskonała okazja do rozegrania niewymagającego sparingu i to w środku rywalizacji o najwyższe laury.

Piłkarze Neopolis celują w finał. Przepis na sukces: silny skład plus doświadczony trener. Ostatnia przeszkoda - Al Rajn
Początek turnieju potwierdził przewidywania bukmacherów. Wysoka porażka z faworyzowanymi Natańczykami sprawiła, że samokrytyczny selekcjoner Wezyratu przyznał przed lustrem, że to nie jego wesele, a w każdym razie nie to, na które został zaproszony. Na trenerskiej ławcę Al-Farun zasiadł bardziej doświadczony Hafez an Kulimin-Asmar i zdarzył się cud. Kolejny dowód na potwierdzenie tezy, iż liczby niekoniecznie decydują o wszystkim. W trakcie pięciu kolejnych spotkań Kulimin-Asmar dowiódł swoich umiejętności i zapewnił Faruńczykom awans do fazy ćwierćfinałowej. Podjęte przez trenera Wezyratu decyzje w zakresie taktyki i ustawienia zespołu mogą być z powodzeniem studiowane przez mniej doświadczonych szkoleniowców. Tak trzeba grać, gdy dosiada się konia i wyrusza na starcie z czołgiem. Nic zatem dziwnego, że po zakończeniu fazy grupowej Kulimin-Asmar wyniesiony został do godności szejka. Bardzo sympatyczny gest ze strony Sułtana Ramzaniego.
Droga piłkarzy Republiki Federalnej Neopolis do ćwierćfinału nie była aż tak dramatyczna. Podopieczni Cybera Smitha to – przynajmniej na papierze – trzeci zespół turnieju, pod względem umiejętności poszczególnych zawodników ustępujący jedynie Sarmatom i wspomnianym już Natańczykom. Trener Smith, o czym była już mowa, to jeden z lepszych trenerów w polskim środowisku X11. W rankingu narodowym zajmuje aktualnie 33. pozycję, na co zapracował sobie dwuletnim stażem w jednej z oficjalnej lig Xpert Eleven. Co tu dużo – mówić: facet zna się na rzeczy.
W niedzielny wieczór obserwowaliśmy zatem starcie dwóch utalentowanych kierowców, z których jeden dysponował nieco lepszym samochodem. I to wystarczyło. Statystyki są wymowne: piłkarze Neopolis dominowali na boisku, choć nie grzeszyli skutecznością.
Kulimin-Asmar postawił wszystko na jedną kartę i zagrał ofensywnie przy ustawieniu 4-3-3. Smith wzmocnił środek pola i w ramach 4-5-1 postawił na frontalny atak. Żadnych kontr i nerwowego odgryzania się przeciwnikowi – w końcu to Neopolis wystąpiło w roli faworyta, w dodatku na neutralnym terenie.
Do ostatniego gwizdka wynik spotkania był jednak sprawą otwartą. Tutaj możliwe było każde rozstrzygnięcie. „Obawiałem sie tego rywala, w końcu nikt przypadkowy nie pokonuje Natanii w meczu o stawkę. Gdy teoretycznie przeciętna drużyna gra bez kompleksów i zdobywa punkty w spotkaniach z faworytami, po prostu nie można jej zlekceważyć” – stwierdził po meczu szczęśliwy Cyber Smith.
Sclavinia i Trizondal – Sarmacja 2 : 3
„To było genialne spotkanie, mało nie zszedłem na zawał serca” – powiedział po meczu Timios Kiechajas. O licznych – również pozasportowych – podtekstach ćwierćfinałowego boju Sarmatów z gospodarzami można by rozprawiać długo i bez sensu. Piłkarze i tak nie mieli o tym bladego pojęcia. Jedno jest pewne – trenerom obu ekip niespecjalnie przypadł do gustu wynik czwartkowego losowania. Irytacji nie krył sarmacki trener, który, gdzie tylko mógł, dowodził, że wymuszony przez system pojedynek z RSiT to wyraz bezmyślności maszynowni Xpert Eleven. I chyba miał rację.
Na poczerniałą murawę Stadionu Węgla i Stali w Rotterze wybiegły prawdopodobnie dwie najlepsze jedenastki turnieju. Obaj trenerzy postawili na ustawienie 4-5-1, przy czym Marcin Sokołowicz skorzystał z wariantu ofensywnego. O ostatecznym wyniku wyrównanego starcia zadecydował rzut karny podyktowany w doliczonym czasie gry. „Horror” – skomentował redaktor magazynu „MicroSports”.
Gospodarze kończą swój udział w imprezie, Sarmaci pozostają w grze i wszystko wskazuje na to, że odprawili właśnie teoretycznie najtrudniejszego rywala. Do meczu z Mikrosławią, która przebojem przedarła się do rundy półfinałowej, Książęta przystępować będą w roli faworyta. Kiechajas stawia sprawę jasno: „Półfinał to dla nich [Mikrosławii – przyp. red.] ogromny sukces, którego serdecznie gratulujemy. My jednak juz tu byliśmy – chcemy więcej. Przyjechaliśmy do Sclavinii i Trizondalu po złoto, a żeby je zdobyć nie możemy mięć skrupułów. Musimy zakończyć piękny mikroslawianski sen”.
Mikrosławia – Elderland 2 : 1
Sensacja? Z pewnością duża niespodzianka. Trener Daniel Saryoni nie przestaje nas zaskakiwać. Nawet samego siebie. Po zwycięskim meczu z Elderlandem na krajowym forum selekcjoner kadry Mikrosławii z wrażenia krzyknął: „Jak my to zrobiliśmy?!”.

Zmiana pokoleniowa. Trzech kluczowych zawodników piłkarskiej reprezentacji Elderlandu przejdzie na emeryturę po zakończeniu bieżącego sezonu. Kolejni w drodze. Czas na generalny remont kadry dwukrotnych mistrzów mikroświata
Przeciętna kadrowo Mikrosławia konsekwentnie stawia na ofensywny futbol - nawet w meczach wyjazdowych. W starciu ćwierćfinałowym Saryoni zagrał va banque. Na tym etapie turnieju kalkulowanie nie ma zresztą sensu. Przy ustawieniu 3-4-3 trener sporo ryzykował – wszak jego elerlandzki kolega znany jest z przywiązania do taktyki opartej na kontrowaniu przeciwnika. Szkoleniowiec Mikrosławii ryzykował tym bardziej, że przy hojnie szafującym kartkami D. Tatorze (S8, H8), zdecydował się na podniesienie poziomu agresji swoich zawodników. Wszystkie ręce na stół – chciałoby się powiedzieć – i bęc wuja w czoło! Ryzyko się opłaciło.
Elderland, dwukrotny mistrz mikroświata, żegna się z turniejem. W przypadku tej statystycznie najstarszej drużyny mundialu jest to zarazem koniec całej generacji zawodników, którzy swoje największe triumfy świecili kilka sezonów temu. Trzech elderlandzkich piłkarzy przechodzi właśnie na emeryturę, kilku kolejnych zapewne uczyni to po sezonie ósmym. JKM Hadrian August, który przejął pałeczkę od Jacka do Nascimento zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem mundialu, wycisnął z tego składu ostatnie soki. Dość powiedzieć, że w turniejowej klasyfikacji trenerów elderlandzki trener zajmuje obecnie pierwsze miejsce. Złożyły się na to błyskotliwe decyzje podjęte w starciach z solidnymi rywalami, na tle których Elderland – w wymiarze kadrowym – po prostu nie błyszczał. Peleton pościgowy otwierają Sarmata Timios Kiechajas i Austriak Piotr Wolecki.
W półfinale Mikrosławia zmierzy się z Sarmacją. Według wszelkiego prawdopodobieństwa Saryoni zdyskontuje doświadczenie z poprzednich spotkań i – uwzględniając przebieg fazy grupowej – ponownie na ofensywną, bezpardonową grę. Byle do przodu, byle się działo. Nie od wczoraj wiadomo, że Mikrosławia to kraj sympatycznych wariatów.
Al Rajn - Austro-Węgry 1 : 1 (karne 6 : 4)
„Jestem mega szczęśliwy!” – obwieścił po meczu Manaf ben Saada. Dokładnie to samo usłyszeliśmy po starciu ze Scholandią, które zadecydowało o awansie Rajńczyków do fazy finałowej. W uznaniu dla zasług Saada otrzymał tytuł szejka. Tym razem trener Al Rajn może oczekiwać własnego haremu i to od razu obojga płci.
Austro-węgierski trener Piotr Wolecki jeszcze przed meczem ćwierćfinałowym odwiedził rajńskie forum i zapewnił kotłujących się tam kibiców, że osobiście dopilnuje, by kadra Sułtanatu szybko wróciła do domu. Wynik meczu jasno dowodzi, że robił co mógł. Rozstrzygnięcie zapadło wskutek serii rzutów karnych.
Szkoleniowiec Tyrolskich Orłów jako jedyny członek trenerskiej braci postawił w niedzielę na defensywę. Słusznie zakładając, że rywal zdecyduje się – jak w poprzednich meczach – na wyczerpujący szturm na bramkę, sięgnął po ustawienie 5-4-1, wszystkie swoje nadzieje pokładając w strzałach z dystansu. Tym razem się nie udało.
W półfinale Al Rajn zmierzy się z Neopolis. W niedzielę Cyber Smith odprawił z kwitkiem piłkarzy Al-Farun. Manaf Ben Saada będzie miał okazję do wyrównania rachunków krzywd zespołów z Federacji Al Rajn.






Osama bin Ramzani
10 Sierpień 2010
Uwielbiam czytać artykuły Ekscelencji de Brolle.
Piotr Wolecki
11 Sierpień 2010
Nie czaje, o co chodzi z tym peletonem pościgowym? Moja kadra nie jest taka stara, średnia wieku mojej reprezentacji waha się od 26 do 28 lat, a po tym V-Mundialu pewnie będzie jeszcze młodsza, gdyż odejdzie 3-4 piłkarzy, a na ich miejsce pojawią się młodzi i zdolni.
Co do odpadnięcia z turnieju- cóż, walczyliśmy i to bardzo długo i myślę, że uzyskane 5 miejsce to fajna lokata. ;)
T.Kiechajas
11 Sierpień 2010
“Dość powiedzieć, że w turniejowej klasyfikacji trenerów elderlandzki trener zajmuje obecnie pierwsze miejsce. Złożyły się na to błyskotliwe decyzje podjęte w starciach z solidnymi rywalami, na tle których Elderland – w wymiarze kadrowym – po prostu nie błyszczał. Peleton pościgowy otwierają Sarmata Timios Kiechajas i Austriak Piotr Wolecki.”
Chodzi o to, że jesteśmy za JKM Hadrianem Augustem w VIP-owskich klasyfikacjach najlepszych trenerów na tym mundialu [jak mniemam].
I ponownie poprawiam – miejsce 5-8 ;) Chyba, że zechcecie rozegrać, z błogosławieństwem MUP, mecze towarzyskie, które sprawę rozstrzygną.
T.Kiechajas
11 Sierpień 2010
Tam zaraz irytacji, po prostu podzieliłem się spostrzeżeniem. Nawet gdybyśmy grali standardowym ’1A x 2B’ też byśmy na RSiT wpadli.
Pewnie Autor jest już znudzony czytaniem tego, ale nie mogę się nachwalić świetnej roboty jaką wykonuje w ‘Długim Sezonie’. Bez ‘DS’ ten mundial straciłby na uroku bardzo wiele.
Piotr Wolecki
11 Sierpień 2010
Timek, nie ee, my zdobyliśmy 5 miejsce, przegraliśmy po rzutach karnych, a to się liczy do statystyk V-Mundialu. ;) Nie bd ci gadał dogłębniej już co i jak bo nie ma po co. ;) Walcz lepiej o złoto. ;) Życzę ci tego. ;)
Co do tego peletonu, to dziękuję, że redakcja doceniła moją pracę i poświęcenie na rzecz reprezentacji i zaliczyła mnie do trójki najlepszych “kołczów” na turnieju. Bardzo się z tego cieszę i nie będę spoczywał na laurach, obiecuje.
Jacques de Brolle
11 Sierpień 2010
Gratuluję wyników i trzymam za słowo.
Małe sprostowanie – to nie redakcja zaliczyła Pana do najlepszych trenerów (wówczas taki subiektywny ranking miałby ograniczoną wartość), lecz sam system X11, który w każdym sezonie generuje podobne statystyki (tutaj punktuje się przede wszystkim postawą w spotkaniach z silniejszymi – kadrowo – przeciwnikami, trafnością podjętych decyzji taktycznych, zdolnością antycypowania ruchów przeciwnika itd.). Tym bardziej gratuluję.
Pierwsza dziesiątka wygląda obecnie następująco:
1. Elderland (JKM Hadrian August);
2. Sarmacja (Timios Kiechajas)
3. Austro-Węgry (Piotr Wolecki);
4. Neopolis (Cyber Smith);
5. Natania (Mike von Laue);
6. Mikrosławia (Daniel Saryoni);
7. Al Rajn (Manaf ben Saada);
8. RSiT (Marcin Sokołowicz);
9. Parlandia (Piomar);
10. Chattycja i Shania (Malik-al-Mulk).
Jak widać – w kilku miejscach jest to zestawienie dość zaskakujące. Jak cała matematyka. Dziwi zwłaszcza relatywnie niska pozycja trenera Al-Farun, który na swój wynik pracował co prawda dopiero od 2. kolejki., ale jest ogólny standing zaniżyła wpadka z meczu inaugurującego rozgrywki. Jak widać – wysokie porażki skutkują zupełnie nieproporcjonalnymi spadkami . Summa summarum został oceniony dokładnie tak samo, jako szkoleniowiec Scholandii, ale minimalnie gorzej, niż na przykład trener Arctiq czy niżej podpisany. Sprawiedliwe? Chyba nie.
T.Kiechajas
12 Sierpień 2010
Ależ jest po co, np. ja bym się chętnie dowiedział, jakie miejsce zająłem na poprzednim mundialu. Być może moja wiedza jest niepełna, dlatego bardzo bym prosił, o dogłębniejsze wytłumaczenie. Dopytuję też, z jakiej podstawy wychodzisz – wydaje mi się, że nie z ‘realnej’, skoro gdzie nie zajrzę [np. Senegal, Ghana] nikt się nie określa zdobywcą konkretnego miejsca, lecz po prostu ćwierćfinalistą, a gdy nie było klasycznych ćwierćfinałów [MŚ 1978 choćby] właśnie zdobywcą miejsc(a) 5-8.
Ciekaw też jestem, jakby sprawa wyglądała, gdyby w dwóch meczach rozstrzygały rzuty karne – czy o zdobyciu 5 miejsca decydowałaby liczba strzelonych karnych, czy też obronionych, a może po prostu różnicy?
Dyskusja może i akademicka, ale myślę, że powinna tu być jasność.
Piotr Wolecki
12 Sierpień 2010
Cóż, takową dyskusję można przenieść na forum MUP, gdzie nie tylko my dwaj + pan Jacques dyskutowalibyśmy na ten temat. Co do piłki realnej, to spotkałem się oprócz tego co powiedziałeś, że drużyny które nie załapały się na pierwszą czwórkę turnieju, zostały klasyfikowane względem wyników osiąganych w meczach. Można się było spotkać też wczoraj, podczas meczu Polska-Kamerun, gdy redaktor Iwański nazwał drużynę “Nieposkromionych Lwów” 31 drużyną MŚ w RPA, właśnie względem wyników i tego, w jakiej fazie odpadli z dalszych rozgrywek, a jeśli w swojej grupie, to po której kolejce nie mieli już szans na awans. Co do FIFA, to ona z tego co wiem prowadziła nieoficjalne rankingi statystyczne właśnie względem tego o czym ja wyżej pisałem, a także m.in. względem bramek strzelonych i straconych, strzałów na bramkę (w światło bramki oraz poza). Nie wiem jak teraz jest, ale po MŚ w Korei i Japonii a także w Niemczech widziałem na własne oczy takie zestawienia publikowane w prasie (tytułów gazet już nie pamiętam). Dobrze by było zrobić u nas taki system rankingowy w turniejach drużyn narodowych, gdzie każdy by wiedział, jakie miejsce zajął, nie tylko w aktualnym V-Mundialu czy PI bądź PPM (Pucharze Prezesa MUP, takie coś kiedyś istniało, jak dobrze pamiętam), ale także we wcześniejszych edycjach.