Jeśli nie atak, to co? Mundial w decydującej fazie

Posted on 10 Sierpień 2010

9


Mundial nabiera rumieńców. Za nami runda ćwierćfinałowa. W tej fazie turnieju  najmniejszy błąd w sztuce trenerskiej oznacza koniec kilkutygodniowej przygody. Liczby, statystyki, algorytmy, prawidłowości, wskaźniki i tendencje – to wszystko zostaje gdzieś z boku.  Jedno niewłaściwe kliknięcie może zniweczyć wiele godzin żmudnej pracy. Zgodnie z naszą mundialową tradycją – bez Wojciecha Łazarka ani rusz. Trener trzecioligowego MKS Steinpol-Ilanki Rzepin radzi naszym trenerom:  „Trzeba być basiorem, a nie pipolokiem”.  Dokładnie.  A po wszystkim pumeks i gorąca woda.

Al-Farun – Neopolis  1 :  2

Shoutbox w Al Rajn w przededniu rywalizacji półfinałowej. Zaintrygowany Dżalal bin Sezer podnosi problem: "A te Neopolis to co to takiego?" Sułtan Osama bin Ramzani: "Wirtualne państwo."

Jeszcze kilka tygodni temu nikt nie postawiłby na piłkarzy Al-Farun złamanego grosza. Krótko po ogłoszeniu wyników losowania, redaktor „Emirate News” widział w reprezentantach Wezyratu czerwoną latarnię grupy B, do której trafiła m.in. Natania – były triumfator imprezy i jeden z głównych kandydatów do mistrzowskiego tytułu. Wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerowały, że drużyna, która w środowisku X11 zadebiutowała zaledwie kilka dni przed inauguracją turnieju, w starciu ze starymi wyjadaczami, dla których zaczął się właśnie siódmy sezon regularnych rozgrywek, skazana jest na szybką i bolesną porażkę.

Nie można było debiutować w gorszym momencie: pozbawiona możliwości dokonania pojedynczego transferu, kadra Wezyratu przystąpiła do mundialu w najlepszym razie tuż po ukończeniu pierwszej sesji treningowej. Trenerzy drużyn przeciwnych mogli zacierać ręce z zadowolenia: obecność nowicjuszy to wszak doskonała okazja do rozegrania niewymagającego sparingu i to w środku rywalizacji o najwyższe laury.

Piłkarze Neopolis celują w finał. Przepis na sukces: silny skład plus doświadczony trener. Ostatnia przeszkoda - Al Rajn

Początek turnieju potwierdził przewidywania bukmacherów. Wysoka porażka z faworyzowanymi Natańczykami sprawiła, że samokrytyczny selekcjoner Wezyratu przyznał przed lustrem, że to nie jego wesele, a w każdym razie nie to, na które został zaproszony. Na trenerskiej ławcę Al-Farun zasiadł bardziej doświadczony Hafez an Kulimin-Asmar i zdarzył się cud. Kolejny dowód na potwierdzenie tezy, iż liczby niekoniecznie decydują o wszystkim. W trakcie pięciu kolejnych spotkań Kulimin-Asmar dowiódł swoich umiejętności i zapewnił Faruńczykom awans do fazy ćwierćfinałowej. Podjęte przez trenera Wezyratu decyzje w zakresie taktyki i ustawienia zespołu mogą być z powodzeniem studiowane przez mniej doświadczonych szkoleniowców. Tak trzeba grać, gdy dosiada się konia i wyrusza na starcie z czołgiem. Nic zatem dziwnego, że po zakończeniu fazy grupowej Kulimin-Asmar wyniesiony został do godności szejka. Bardzo sympatyczny gest ze strony Sułtana Ramzaniego.

Droga piłkarzy Republiki Federalnej Neopolis do ćwierćfinału nie była aż tak dramatyczna. Podopieczni Cybera Smitha to – przynajmniej na papierze – trzeci zespół turnieju, pod względem umiejętności poszczególnych zawodników ustępujący jedynie Sarmatom i wspomnianym już Natańczykom. Trener Smith, o czym była już mowa, to jeden z lepszych trenerów w polskim środowisku X11. W rankingu narodowym zajmuje aktualnie 33. pozycję, na co zapracował sobie dwuletnim stażem w jednej z oficjalnej lig Xpert Eleven. Co tu dużo – mówić: facet zna się na rzeczy.

Al-Farun - Neopolis 1 : 2. Koniec pięknej przygody debiutantów z Wezyratu

W niedzielny wieczór obserwowaliśmy zatem starcie dwóch utalentowanych kierowców, z których jeden dysponował nieco lepszym samochodem. I to wystarczyło. Statystyki są wymowne: piłkarze Neopolis dominowali na boisku, choć nie grzeszyli skutecznością.

Kulimin-Asmar postawił wszystko na jedną kartę i zagrał ofensywnie przy ustawieniu 4-3-3. Smith wzmocnił środek pola i w ramach 4-5-1 postawił na frontalny atak. Żadnych kontr i nerwowego odgryzania się przeciwnikowi – w końcu to Neopolis wystąpiło w roli faworyta, w dodatku na neutralnym terenie.

Do ostatniego gwizdka wynik spotkania był jednak sprawą otwartą. Tutaj możliwe było każde rozstrzygnięcie. „Obawiałem sie tego rywala, w końcu nikt przypadkowy nie pokonuje Natanii w meczu o stawkę. Gdy teoretycznie przeciętna drużyna gra bez kompleksów i zdobywa punkty w spotkaniach z faworytami, po prostu nie można jej zlekceważyć” – stwierdził po meczu szczęśliwy Cyber Smith.

Sclavinia i Trizondal –  Sarmacja  2 : 3

Trener Timios Kiechajas: „To było genialne spotkanie"

„To było genialne spotkanie, mało nie zszedłem na zawał serca” – powiedział po meczu Timios Kiechajas. O licznych – również pozasportowych – podtekstach ćwierćfinałowego boju Sarmatów z gospodarzami można by rozprawiać długo i bez sensu. Piłkarze i tak nie mieli o tym bladego pojęcia. Jedno jest pewne – trenerom obu ekip niespecjalnie przypadł do gustu wynik czwartkowego losowania. Irytacji nie krył sarmacki trener, który, gdzie tylko mógł, dowodził, że wymuszony przez system pojedynek z RSiT to wyraz bezmyślności maszynowni Xpert Eleven. I chyba miał rację.

Na poczerniałą murawę Stadionu Węgla i Stali w Rotterze wybiegły prawdopodobnie dwie najlepsze jedenastki turnieju. Obaj trenerzy postawili na ustawienie 4-5-1, przy czym Marcin Sokołowicz skorzystał z wariantu ofensywnego. O ostatecznym wyniku wyrównanego starcia zadecydował rzut karny podyktowany w doliczonym czasie gry. „Horror” – skomentował redaktor magazynuMicroSports”.

Gospodarze kończą swój udział w imprezie, Sarmaci pozostają w grze i wszystko wskazuje na to, że odprawili właśnie teoretycznie najtrudniejszego rywala. Do meczu z Mikrosławią, która przebojem przedarła się do rundy półfinałowej, Książęta przystępować będą w roli faworyta. Kiechajas stawia sprawę jasno: „Półfinał to dla nich [Mikrosławii – przyp. red.] ogromny sukces, którego serdecznie gratulujemy.  My jednak juz tu byliśmy – chcemy więcej. Przyjechaliśmy do Sclavinii i Trizondalu po złoto, a żeby je zdobyć nie możemy mięć skrupułów. Musimy zakończyć piękny mikroslawianski sen”.

Mikrosławia – Elderland   2 : 1

Sensacja? Z pewnością duża niespodzianka. Trener Daniel Saryoni nie przestaje nas zaskakiwać. Nawet samego siebie. Po zwycięskim meczu z Elderlandem na krajowym forum selekcjoner kadry Mikrosławii z wrażenia krzyknął:  „Jak my to zrobiliśmy?!”.

Zmiana pokoleniowa. Trzech kluczowych zawodników piłkarskiej reprezentacji Elderlandu przejdzie na emeryturę po zakończeniu bieżącego sezonu. Kolejni w drodze. Czas na generalny remont kadry dwukrotnych mistrzów mikroświata

Przeciętna kadrowo Mikrosławia konsekwentnie stawia na ofensywny futbol -  nawet w meczach wyjazdowych. W starciu ćwierćfinałowym Saryoni zagrał va banque. Na tym etapie turnieju kalkulowanie nie ma zresztą sensu. Przy ustawieniu 3-4-3 trener sporo ryzykował – wszak jego elerlandzki kolega znany jest z przywiązania do taktyki opartej na kontrowaniu przeciwnika. Szkoleniowiec Mikrosławii ryzykował tym bardziej, że przy hojnie szafującym kartkami D. Tatorze (S8, H8), zdecydował się na podniesienie poziomu agresji swoich zawodników. Wszystkie ręce na stół – chciałoby się powiedzieć – i bęc wuja w czoło! Ryzyko się opłaciło.

Elderland, dwukrotny mistrz mikroświata, żegna się z turniejem. W przypadku tej statystycznie najstarszej drużyny mundialu jest to zarazem koniec całej generacji zawodników, którzy swoje największe triumfy świecili kilka sezonów temu. Trzech elderlandzkich piłkarzy przechodzi właśnie na emeryturę, kilku kolejnych zapewne uczyni to po sezonie ósmym. JKM Hadrian August, który przejął pałeczkę od Jacka do Nascimento zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem mundialu, wycisnął z tego składu ostatnie soki. Dość powiedzieć, że w turniejowej klasyfikacji trenerów elderlandzki trener zajmuje obecnie pierwsze miejsce. Złożyły się na to błyskotliwe decyzje podjęte w starciach z solidnymi rywalami,  na tle których Elderland – w wymiarze kadrowym – po prostu nie błyszczał. Peleton pościgowy otwierają Sarmata Timios Kiechajas i Austriak Piotr Wolecki.

W półfinale Mikrosławia zmierzy się z Sarmacją. Według wszelkiego prawdopodobieństwa Saryoni zdyskontuje doświadczenie z poprzednich spotkań  i – uwzględniając przebieg fazy grupowej – ponownie na ofensywną, bezpardonową grę.  Byle do przodu, byle się działo. Nie od wczoraj wiadomo, że Mikrosławia to kraj sympatycznych wariatów.

Al Rajn -  Austro-Węgry  1 : 1  (karne 6 : 4)

Jak burza. Piłkarze Al Rajn powalczą o medal. Pytanie tylko - jakiego koloru?

„Jestem mega szczęśliwy!” – obwieścił po meczu Manaf ben Saada. Dokładnie to samo usłyszeliśmy po starciu ze Scholandią, które zadecydowało o awansie Rajńczyków do fazy finałowej. W uznaniu dla zasług Saada otrzymał tytuł szejka. Tym razem trener Al Rajn może oczekiwać własnego haremu i to od razu obojga płci.

Trener Piotr Wolecki wraca do ojczyzny. W Monarchii Austro-Węgier czekają na niego wierni kibice

Austro-węgierski trener Piotr Wolecki jeszcze przed meczem ćwierćfinałowym odwiedził rajńskie forum i zapewnił kotłujących się tam kibiców, że osobiście dopilnuje, by kadra Sułtanatu szybko wróciła do domu. Wynik meczu jasno dowodzi, że robił co mógł. Rozstrzygnięcie zapadło wskutek serii rzutów karnych.

Szkoleniowiec Tyrolskich Orłów jako jedyny członek trenerskiej braci postawił w niedzielę na defensywę. Słusznie zakładając, że rywal zdecyduje się – jak w poprzednich meczach – na wyczerpujący szturm na bramkę, sięgnął po ustawienie 5-4-1, wszystkie swoje nadzieje pokładając w strzałach z dystansu. Tym razem się nie udało.

W półfinale Al Rajn zmierzy się z Neopolis. W niedzielę Cyber Smith odprawił z kwitkiem piłkarzy Al-Farun. Manaf Ben Saada będzie miał okazję do wyrównania rachunków krzywd zespołów z Federacji Al Rajn.

Posted in: Mundial w RSiT